poniedziałek, 12 listopada 2012

Pigalle




Ostatnimi czasy udało mi się nabyć mały wzmacniacz co bym mógł ćwiczyć gitarowanie. Kupiłem go po atrakcyjnej cenie i w sposób zupełnie zwyczajny wiec nie ma o czym mówić, ale.. ale jak poszedłem kupić kostki do gitary odkryłem zupełnie inny świat.

                Wysiadam na stacji metra Pigalle (WIKI , MAP), wychodzę a tam przede mną żaden wielki plac jak to sobie wyobrażałem i wyobraża większość społeczeństwa, tylko mała fontanna na tle Całkiem pokaźnie wyglądającego night clubu co już samo w sobie wzbudziło moje pierwsze podejrzenia. Idziemy dalej w poszukiwaniu sklepu z gitarami co by kupić wspomniane kostki. Wszedłem do pierwszego, jak się później okazało stanowczo nie ostatniego, napotkanego sklepu i ochoczo zapytałem „du jus pik inglisz?” a woodstockowo wyglądający sprzedawca przebijając się przez bardzo ciężką acz melodyjną muzykę, która snuła się gdzieś w tle, powiedział: „yea sure!”. So grat pomyślałem i kupiłem 3 kostki w cenie 0.5 Euro/szt. Odpowiedź „yea sure!” była drugą rzecz która mnie zastanowiła że to chyba jakiś inny paryż.  Wyszliśmy, ale zamiast wrócić do metra stwierdziłem a zobaczę co jest za rogiem. Decyzje tę podjąłem w sumie po trzeciej rzeczy która zaintrygowała mnie w tej części miasta, mianowicie naprzeciwko tego sklepu był kolejny przyjemnie czerwono wyglądający pub z wymalowanymi na oknach paniami :D  

 Za rogiem moim oczom ukazała się jedna chyba z najfajniejszych i najbardziej zakręconych mimo tego że jest prosta ulic w Paryżu. Śmiało mogę stwierdzić że co drugi sklep na tej ulicy był sklepem Gitarowym, ale z równie dużym przekonaniem mogę stwierdzić, że drugi co drugi „sklep” był czymś w rodzaju puboklubu, tudzież czegoś podobnego(wnioskuje po podobnych do wspomnianych wcześniej malunkach, czerwonych neonach itp). Ulica iście magiczna a na domiar wspaniałego na końcu ulicy jest Muzeum erotyki :D które definitywnie jest kropką na i na tej ulicy.
Tak to odkryłem nowy ciekawy zakątek Paryża.
Świątecznie przystrojony bar







Metro station

T
amto czerwone w tle z tego zo przyuważyłem zwie sietsexodrome



tamto czerwone w tle z tego zo przyuważyłem zwie sietsexodrome

środa, 7 listopada 2012

Halloweenowe laborki

Ostatni długi weekend przeleciał pod znakiem remontów kolei podmiejsceki, wizyty gościa z polski i halloween, albo jak kto woli zaduszków/zaduszek, nie wiem która forma jest poprawna.
Ja i moje dzieło:)
Dynia w bałaganie

W czwartek zaopatrzyłem się w blender, zrobiłem krem z dyni wydrążyłem dynie, a Olga przyrządziła palce wiedźmy, placuszki dyniowe i tak powstało skromne Polish Halloween party. 
Z mojej strony największym wyczynem i zarazem debiutem było przyrządzenie kremu z dyni. Dzięki kilku przepisom, a w szczególności Sabinowemu przepisowi z zeszłego roku, udało mi się na oko, zrobić całkiem podobno dobry krem i chyba z racji tego, że blender został już kupiony, będę przyrządzał różnorakie rzeczy tego typu częściej. Posiedzieliśmy trochę niektórzy niestety musieli zmyć się wcześniej, ale ogólnie bardzo pozytywny wieczór. Dowiedziałem się co to Wstęga Möbiusa, pierwszy raz poczułem się głupi słuchając kawałów i niestety nadal nie umiem rozpuszczać czekolady:/
Od lewej: Ja, Olga, Filip, Grzesiek 

W niedziele postanowiłem zwiedzić pobliski park. Jest większy niż myślałem i stanowczo motywuje do biegania. Ogromny piękny zielony ze stawami i fontannami. Full wypas. I sprzedają, jak wszędzie zresztą, naleśniki z nutellą:D



Poniedziałek okazał się zaskakująco bardzo interesującym dniem:
Mieliśmy pierwsze na tych studiach labolatoria i tutaj uwaga: Z produkcji Betonu, tak, uczyli nas jak wymieszać cement, piasek, żwir i zrobić beton. Fakt, że było to może trochę bardziej dokładne i skomplikowane niż „u taty w garażu” ale nadal.. robiłem beton :D zrobiliśmy dwa rodzaje jeden dość gesty nazwany normall concrete, a drugi jakiś advanced,  wyjątkowo rzadki, ale z jakimiś utwardzaczami i podobno po 28 dniach jest zajebisty. Mamy tam wrócić za 4 tyg. i będziemy badać różnice wytrzymałościowe zrobionych przez nas próbek na wszelakie sposoby.
Ja w fancy ciuszkach z wibratorem:>:D
Urządzenie do badania jakości betonu świerzego
Tak wyglądają nasze próbki

Z ciekawych rzeczy :

-do tworzenia próbek żeby konsystencja było homogeniczna używaliśmy wibratora jak na zdjęciu; 

-każdy dostał pełen strój ochronny  + rękawice żeby się nie pobrudzić.

Z racji tego ze tym razem nie miałem posiłku za free.. musieliśmy znaleźć jakieś jedzenie.
Udało się znaleźć chińczyka, Patrzymy 10.50 za open bar so.. idziemy:

Wchodzimy a tam miła chinka nas wita i prowadzi do stolika, już wyczuwam ze coś jest nie tak, ale..  siadamy, ona coś tam po francusku szprecha na szczęście był z nami jeden francusko gadający kolega to tam z nią ugadał co i jak. Wzięliśmy talerze  i ruszyliśmy w kierunku lad z jedzeniem. Powiem wam że w życiu nie jadłem tak dobrego chińczyka. Sajgonki, ryże, mięsa, krewetki, grzybki, popróbowałem wszystkiego, a dojadłem lodami na koniec i wszystko było wyśmienite. Tym samym muszę zmienić zdanie o chińskiej kuchni, Jest Pro.  Jedynie coś co przypominało gołąbki, a w środku miało jakiś makaron kiełki i krewetki było takie se, ale jak polałem dobrym sosem z czegoś tam było ok :D

Przebiegle wziąłem opakowanie po pałeczkach gdzie były chińskie znaczki mówię ”sprawdzę czy nasz grupowy chińczyk to przeczyta”, daje mu to i pytam” a co tu pisze:>” a on mi na to „do wszystkich rodzajów potraw” , nie wiem czy to prawda ale  na tyle na ile podłapałem chińskiego coś w tym jest :D

Bardzo fajna szkoła elektryków:)
To tak w skrócie ostatnie dni:)