![]() |
| Rondo przed wjazdem na uczelnie |
Cały długi tydzień za mną.
Jeśli chodzi o zajęcia. Są podzielone na dwie grupy: Arcynudne
i ciekawe ale jeszcze się nie rozkręciły. Wiec na razie bezstresowo i dzięki dużej ilości
kawy z automatu, jakoś nadążam za francuskimi naukowcami.
Zaskoczyli mnie raz czy dwa, ale na 99 % jestem przekonany, że
to ja miałem racje:P
Jak widzicie, zajęcia mam w miejscu odosobnionym a na terenie uczelni biegają zające:) Bardzo miła okolica, pośrodku niczego w okół pola kukurydzy i ludzie z pralką na rondzie, o których napisze w terminie najbliższym:)
Codziennie odkrywam nowości w stołówce którą dokładniej
opisze „kiedyś tam” . Staram się zawsze brać coś innego coby popróbować jak tu
jadają. Spostrzegłem że wszelkiego
rodzaju kotlety są: albo krwiste, albo nie dosmażone, albo nie doprawione, albo
jakąkolwiek kombinacja tych trzech.
Spostrzeżenia inne:
- · Mussaka jest dobra,
- · Michał zawsze weźmie coś czego nie da się zjeść(dziecko szczęścia) wziął niedorobione żeberka i siedział nad nimi 45 min bo nie dało się ich pokroić, albo jakkolwiek rozdrobnić w jadalne kawałki:D
- · Najlepszy deser to owoce w jogurcie naturalnym z powidłami jabłkowymi.
- · Jak bierzesz jedzenie od tego samego pana przez cały tydzień zapamięta że nie umiesz mówić po francusku i przestawia sie na język migowy:)
- Ludzie w stołówce w większości są przemili i uśmiechnięci w odróżnieniu od polskich miejsc tego typu:)
![]() |
| Tak mniej więcej wyglądają moje obiady. Tutaj: Przystawka-surówka, danie główne mussaka z pieczonymi ziemniaczkami i fasolką szparagową, deser 1 - brie z bułką, deser 2 ciasto z brzoskwiniami. |
Spostrzeżenia z jednego z powrotów z zajęć:
Apropo jedzenia. Wracając busem z koleżankami z Indii
zostałem poczęstowany ich przysmakiem z jakiś tam grzybów. Z racji tego że na
stołówce mało jest rzeczy dla vegetarian, a one mięsa nie jedzą bo nie lubią
same sobie przyrządzają co nieco. Na
początku nie chciałem ale po tym jak Kolega Chińczyk zjadł i powiedział że
dobre skusiłem się na kęsa.
I dobrze, bo naprawdę bardzo dobre. dziewczyny stanowczo potrafią gotować. Co prawda potem Kolega powiedział ze
jestem słodki i wtedy zacząłem się zastanawiać czy to nie te grzyby tak na
niego podziałały, ale chyba nie:D:D
Kolejna uwaga dla fanów kuchni. Całe życie myślałem że w chinach je się wszystko
na ostro. Otóż nie. Dowiedziałem się że
to ściśle zależy od miasta. Są miasta w których jedzą naprawdę ostro, a są
takie gdzie nie tolerują ostrych przypraw.
Dziś udało mi się znaleźć lekarza kupić bilet do polski na
święta i zamówić francuski nr telefonu. Konto uszczupliło się znacznie, no ale
od tego jest.
Kupione dwie bagietki po długim tygodniu pora się zrelaksować.
Jutro Zwiedzanie Wersalu!:)
![]() |
| Stacja RER'a B w oczekiwaniu na pociąg |




























