środa, 20 marca 2013

Boli mnie ząb.


Boli mnie ząb
Motywem przewodnim tej notki sa zmiany. Ostatnimi czasy trochę ich za dużo jak na mnie ale jakoś daje rade.  Będzie dobrze bo ma być dobrze !

Jak pisałem ostatnie dni nie należały do najłatwiejszych czy najprzyjemniejszych z co najmniej kilku powodów.

Chorym byłem.. ostatnie dwa egzaminy miałem do napisania z czego jeden poszedł b dobrze drugi.. może uda się prześlizgnąć:/ no i ZĄB. Mam jednego naprawdę chorego zęba który wg dentysty „już nie będzie bolał ” a jednak BOLI.. Masakra. Pierwsze co z robię po powrocie do polski to do nie go pójdę.
W poniedziałek czeka mnie jeszcze tylko prezentacja projektu gdzie nie przewiduje większych problemów potem wycieczka Na południe Fr do elektrownia a następnie wolne. Może nawet 3 tygodnie tym razem, wiec zdążę się pospotykać ze wszystkimi mam nadzieje.

Ide leżeć w bólu z mym zębem..

środa, 13 marca 2013

Ostatnimi czasy czas biegł szybciej





 
Ostatnimi czasy czas biegł  szybciej
Odwiedziny Rockeigo i Sabiny / Projekty i egzaminy spowodowały że mój zegarek chodził jak na Kruliczkowych bateriach enejdźajzer.





W/W osobistości sprawnie lecz ja przystało na paris nie bez problemów dotarli do mojej dzielni, przywitałem ich po czym zupełnym przypadkiem, przyrządziłem najdziwniejszą potrawę jaką kiedykolwiek w mojej studenckiej karierze było mi robić. Ryż z makaronem i pulpecikami. Nie pytajcie…  =.=’

Potem szybki Notre dame, parę fotek nad rzeczką no i chill out, nie omieszkam tu nadmienić że szanowni goście zaopatrzyli mnie w 4.2 kg kiełbas polskich, jak i pewne napoje których tutaj reklamować nie będę, ale powiem tylko ze strefa wolno cłowa się ucieszyła na pewno bo dali im zarobić.

Po dość ciężkim poranku pojechałem na zajęcia, a oni zwiedzać. Po jak zwykle nużących zajęciach spotkaliśmy się, zrobiliśmy mały spacer nad rzeczką, poszliśmy się wysikać do Luwru, no i chill out nastał po raz kolejny .



 



Czwartek caaały dzień zwiedzaliśmy main points in paris: sacre ceour, operę, lafayet, łuk triumfalny itp.. :) Jak zwykle zawlokłem ich na mojego nowego ulubionego fast fooda.. taak znów na sushiJ Po czym wróciliśmy no i już bez większego chill outowania, bo mieliśmy zagranicznego gościa, spędziliśmy miły wieczór śmiejąc się z niczego, jak i ze wszystkiego.






Piątek, zaś zajęcia,  ale pogoda była kiepska wiec zwiedzili trochę uliczek i szybko wrócili, zrobiliśmy jakieś szamanko no i tak minął kolejny dzień.

W sobotę główną atrakcją były Urodziny Rockiego, za rok Oblewamy w UK  nie ma co :D  Paris już zaliczony. Było syto wesoło, ale momentami i poważnie. Michał nawet myślał że się kłócę z Rockim  :D no ale nie nawykły chłopak to co tu się dziwić.

Niedziela była ciężka ale ja z Michałem musieliśmy się udać na projektowanie…:/ niestety, a nasze turysty pojechały w Paryż wieńcząc wycieczkę wjazdem na Eiffel Tower gdzie podobno im się podobało, ale to może sami napiszą :>






Poniedziałek pogoda ooooookropna zmarzliśmy  i nic więcej  no a we wtorek udało się im jakoś wrócić ale „lotem” na taśmę, bo parę godzin później zamknęli lotnisko ponieważ zaczął padać śnieg.. Masakra komunikacyjna była wczoraj i dziś, ale zaczynają panować nad sytuacją, to dobrze.

Ja dziś miałem egzamin, jakoś poszedł, projekt, też wyszedł całkiem fajnie, wiec czekam na wyniki.
 W przyszłym tygodniu kolejne, a za niecałe 3 tygodnie się widzimy. so great:)

See u i do zoba :D :D

piątek, 1 marca 2013

No i jak?

   





No i jak?

No następnych parę tyg minęło. Zapowiedziane odwiedziny udały się choć no coś zawiodło i nie było tak perfekcyjnie jak być powinno no ale tak miało być będzie lepiej.

Marjanowi się podobało chyba że mnie kłamał.  Spędziłem kilka dni na wizytacji szeroko pojętego Paryża. Szybko opisując plan wycieczki to po kolei byliśmy w/na. Senacie + ogrody, kościół św. Sulpicjusza (kręcili tam code Leonarda da Vinci) Phanteon (grób Mari curie-Skłodowskiej i męża), Katedrę Notre-Dame, dalej Sacre coeur, opera i pobliskie dachy J ,Muzeum Orsay , Łuk triumfalny, wieża Eilfa, dalej Katakumby la defence noi dach Montparnase i kawa w najwyższej kawiarni w Europie po przejażdżce najszybszą windą w Europie.






 







Tak że jak na kilka dni chyba dość dość wycieczka :D

Jak już Goście pojechały to wróciłem do szarej Nuklearnej rzeczywistości mianowicie studia.
Kolejny egzamin ostatni z I semestru napisany.. czy zdany? Zobaczymy mogło być lepiej ale mogło być tez dużo gorzej wiec as always we will see..


 





 




Właśnie w dniu egzaminu postanowiłem zaproponować grupowe zdjęcia u mnie na roku. No i pomysł się przyjął nawet większość przydziela garnitury suit up! Zaprosiliśmy do zdjęcia opiekunów i wszystko wyszło jak należy i chyba wszyscy są zadowoleni. Jedna koleżanka się spóźniła ale kol. Sabina pomoże mi ją dokleić metodą cyfrową :D Dzięki za pomoc! 

Bezpośrednio u mnie wszystko gra i buczy generalnie humor ma taki sobie ale staram się jakoś nie poddawać ogólnym stresom i problemom wynikłym z tej czy to innej natury. Trochę zdjęc napstrykałem co pewnie zauważyliście na fb. Wydaje mi się ze coraz więcej łapę o co chodzi w tej całej fotografii ale długa droga przede mną. „ …A droga długa jest … A droga kręta jest… ” :D ale luz:D

W przyszłym tygodniu kolejna wizytacja i znów zacni goście . Zapowiada się całkiem „bogato” wiec czekam z niecierpliwością. Fakt psuje nieco świadomość ze w następny wtorek kolejny egzamin ale..

Yes we can! 

Tym optymistycznym akcentem kończę.