

Dziś razem z Michałem rano pojechaliśmy do polskiego
kościoła na 9.30. Po mszy rozpoczęło się wielkie zwiedzanie. Stanęliśmy na
planu concord spojrzeliśmy przed siebie wieża eifla w prawo jakieś duże fajne
coś a za tym czymś w zamyśle miał być łuk triumfalny. W lewo ogród i jakiś
pałacyk na końcu. Wiec , idziemy w prawo zobaczymy co to. Ogród całkiem ładny równiutko przystrzyżone
kasztany, fontanny itp. Po dłuższej chwili spostrzegliśmy łuk z jakimiś kaniami
na górze a za łukiem dość charakterystyczna piramida która zawsze już będzie mi
się kojarzyć z kodem Leonarda da Vinci . Luwre! Zakrzyknąłem do Michała i poszliśmy
sobie strzelić obowiązkową fotkę pod piramida i obejrzeć budynku muzeum. Bo na
wejście do środka nei byliśmy przygotowani mentalnie i czasowo. (kolejka była
faktycznie jak na eurotripie :D).
Z pod Luwru poszliśmy wzdłuż Sekwany z powrotem na concord ażeby
stamtąd pokierować się na ten właściwy łuk bez koni ale zato wyposażonym w
taras widokowy i 254 schody:]. Podrodze zobaczyliśmy
wiele interesujących budynków mosty z kłódkami zakochanych jak i podejrzanych hindusów
którzy przy wejściu i przy wyjściu chcieli abyśmy podpisali jakąś petycje. Stwierdziłem
że ich nei rozumiem i nic nei będę podpisywał. Jak się okazało dobrze zrobiłem
bo jakieś 10 min później widzieliśmy bandę hindusów których gonił radiowóz
policji. Nie wiem o co kaman ale na pewno coś kombinowali :D.
Doszliśmy do concorde i obraliśmy kierunek na sławetny łuk.
Po dużo dłuższej chwili dość piaszczystym i kurzącym chodnikiem doszliśmy pod
sam łuk. Najpierw rekonesans z zewnątrz
czy na pewno jest masywny stabilny i czy jak wleziemy na górę to się nie rozleci.
Wstępne inżynierskie oględziny wypadły całkiem ok wiec postanowiliśmy stanąć w
kolejce po darmowy bilet. Staliśmy jakieś 15 min . Po przeszukiwaniu mojego plecaka pani
ochroniarka stwierdziła „ok you can go” so i go. Weszliśmy i faktycznie widok
był niesomowity pogoda dopisała choć słońce było bardzo rażące. Naprawdę warto
tam zajrzeć jak ktoś nei miał by co robić w Paryżu. No ale poszwendaliśmy się potem
po sklepiku z pamiątkami(mają mega fajne małe katarynki po 7 E :D ), i poszliśmy
zwiedzać dalej w poszukiwaniu McDonalda i wieży eifla.
Wieże wiedzieliśmy jak znaleźć ale specjalnie pobłądziliśmy trochę
po okolicznych uliczkach znajdując pusta pizza hut i pełna pizzerie Speed Rabit
:D Znaleźliśmy nareszcie pralnie, udało mi się zobaczyć jakieś fajne auto jak
przystało na stolice, kilka porschaków lambo ferrari i poczuliśmy się jak w naprawdę
dużym mieścieJ.
Maca nie znaleźliśmy ale znaleźliśmy wieże eifla i to zaszliśmy
na nią od dobrej strony tak ze raziła swa monumentalnością. I fajnie bo naprawdę
jest fajna. Pod Eiflem fajne fontanny
karuzele z muzyczką z allo allo ponowie którzy
zarabiają na turystach którzy zgadują pod którym krążkiem zostawił białe
kółeczko a pod którym nie po przetasowaniu. A stawki są niezłe bo chyba po 50 E
so..
Na wieże nie wchodziliśmy bo kolejka była naprawdę długa a będzie
jeszcze okazja żeby sobie zarezerwować i tracąc mniej czasu wjechać na górę.
Już naprawdę głodni pojechaliśmy szukać maca i znaleźliśmy
co prawda zajęło to nam jakieś 30 min ale się udało.
Big mac, frytki, Cola,
4 kawałki kurczaka: 8E, wiec całkiem ok
Posileni i Wypoczęci ruszyliśmy na najsławniejszą chyba tu katedrę
Notre Dame.
Katedra przepiękna i z zewnątrz i w wewnątrz. Nie załapałem się
na koncert organowy bo organy w remoncie ale ja im nie odpuszczę :D jeszcze tam
wrócę J z
ciekawostek pierwszy raz widziałem akwaria które były konfesjonałami. Podejrzewam
ze z dźwiękoszczelnych szyb bo w samej katedrze unosi się ciągły szmer nie
unikniony przy takiej ilości zwiedzających.
Cyknęliśmy parę fotek na dzwonnice nie weszliśmy bo wejście
było zamknięte(chyba wpuszczają ludzi partiami czy jakoś tak), a kolejka już była
na ładnych parę set metrów wiec innym razem.
Zmęczeni ale zadowoleni i z ogromem zdjęć wsiedliśmy do rer B
i wróciliśmy do akademika. Na szczęście był jeszcze otwarty jakiś sklep wiec można
było kupić co nieco zimnego.
Przypomnienie autora: Nadal nie mam lodówki:/ sprawę może uda
mi się rozwikłać jutro.
Ide coś zjeśćJ








Brak komentarzy:
Prześlij komentarz