niedziela, 9 września 2012

Dzień zwiedzania.








 

Dziś razem z Michałem rano pojechaliśmy do polskiego kościoła na 9.30. Po mszy rozpoczęło się wielkie zwiedzanie. Stanęliśmy na planu concord spojrzeliśmy przed siebie wieża eifla w prawo jakieś duże fajne coś a za tym czymś w zamyśle miał być łuk triumfalny. W lewo ogród i jakiś pałacyk na końcu. Wiec , idziemy w prawo zobaczymy co to.  Ogród całkiem ładny równiutko przystrzyżone kasztany, fontanny itp. Po dłuższej chwili spostrzegliśmy łuk z jakimiś kaniami na górze a za łukiem dość charakterystyczna piramida która zawsze już będzie mi się kojarzyć z kodem Leonarda da Vinci . Luwre! Zakrzyknąłem do Michała i poszliśmy sobie strzelić obowiązkową fotkę pod piramida i obejrzeć budynku muzeum. Bo na wejście do środka nei byliśmy przygotowani mentalnie i czasowo. (kolejka była faktycznie jak na eurotripie :D).
Z pod Luwru poszliśmy wzdłuż Sekwany z powrotem na concord ażeby stamtąd pokierować się na ten właściwy łuk bez koni ale zato wyposażonym w taras widokowy i 254 schody:].  Podrodze zobaczyliśmy wiele interesujących budynków mosty z kłódkami zakochanych jak i podejrzanych hindusów którzy przy wejściu i przy wyjściu chcieli abyśmy podpisali jakąś petycje. Stwierdziłem że ich nei rozumiem i nic nei będę podpisywał. Jak się okazało dobrze zrobiłem bo jakieś 10 min później widzieliśmy bandę hindusów których gonił radiowóz policji. Nie wiem o co kaman ale na pewno coś kombinowali :D.
Doszliśmy do concorde i obraliśmy kierunek na sławetny łuk. Po dużo dłuższej chwili dość piaszczystym i kurzącym chodnikiem doszliśmy pod sam łuk.  Najpierw rekonesans z zewnątrz czy na pewno jest masywny stabilny i czy jak wleziemy na górę to się nie rozleci. Wstępne inżynierskie oględziny wypadły całkiem ok wiec postanowiliśmy stanąć w kolejce po darmowy bilet. Staliśmy jakieś 15 min .  Po przeszukiwaniu mojego plecaka pani ochroniarka stwierdziła „ok you can go” so i go. Weszliśmy i faktycznie widok był niesomowity pogoda dopisała choć słońce było bardzo rażące. Naprawdę warto tam zajrzeć jak ktoś nei miał by co robić w Paryżu. No ale poszwendaliśmy się potem po sklepiku z pamiątkami(mają mega fajne małe katarynki po 7 E :D ), i poszliśmy zwiedzać dalej w poszukiwaniu McDonalda i wieży eifla.
Wieże wiedzieliśmy jak znaleźć ale specjalnie pobłądziliśmy trochę po okolicznych uliczkach znajdując pusta pizza hut i pełna pizzerie Speed Rabit :D Znaleźliśmy nareszcie pralnie, udało mi się zobaczyć jakieś fajne auto jak przystało na stolice, kilka porschaków lambo ferrari i poczuliśmy się jak w naprawdę dużym mieścieJ.
Maca nie znaleźliśmy ale znaleźliśmy wieże eifla i to zaszliśmy na nią od dobrej strony tak ze raziła swa monumentalnością. I fajnie bo naprawdę jest fajna.  Pod Eiflem fajne fontanny karuzele z muzyczką z allo allo  ponowie którzy zarabiają na turystach którzy zgadują pod którym krążkiem zostawił białe kółeczko a pod którym nie po przetasowaniu. A stawki są niezłe bo chyba po 50 E so..
Na wieże nie wchodziliśmy bo kolejka była naprawdę długa a będzie jeszcze okazja żeby sobie zarezerwować i tracąc mniej czasu wjechać na górę.
Już naprawdę głodni pojechaliśmy szukać maca i znaleźliśmy co prawda zajęło to nam jakieś 30 min ale się udało.
 Big mac, frytki, Cola, 4 kawałki kurczaka: 8E, wiec całkiem ok
Posileni i Wypoczęci ruszyliśmy na najsławniejszą chyba tu katedrę Notre Dame.
Katedra przepiękna i z zewnątrz i w wewnątrz. Nie załapałem się na koncert organowy bo organy w remoncie ale ja im nie odpuszczę :D jeszcze tam wrócę J z ciekawostek pierwszy raz widziałem akwaria które były konfesjonałami. Podejrzewam ze z dźwiękoszczelnych szyb bo w samej katedrze unosi się ciągły szmer nie unikniony przy takiej ilości zwiedzających.
Cyknęliśmy parę fotek na dzwonnice nie weszliśmy bo wejście było zamknięte(chyba wpuszczają ludzi partiami czy jakoś tak), a kolejka już była na ładnych parę set metrów wiec innym razem.
Zmęczeni ale zadowoleni i z ogromem zdjęć wsiedliśmy do rer B i wróciliśmy do akademika. Na szczęście był jeszcze otwarty jakiś sklep wiec można było kupić co nieco zimnego.
Przypomnienie autora: Nadal nie mam lodówki:/ sprawę może uda mi się rozwikłać jutro.
Ide coś zjeśćJ


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz