Zamaną dość ciężkich parę tygodni, ale ciężkich głównie ze względu na staranie się wykorzystania każdej minuty wolnego czasu na coś konstruktywnego więc nie mam co narzekać choć zdecydowanie muszę wkalkulować więcej czasu na sen:)
Oczywiście oprócz pracy, biegania (mam nowe przekosmicznie wygodne buty ^^ i tak. Buty mają znaczenia :P ), gtarowania czy randomowego pstrykania fotek zwiedzam. A co zwiedziłem tym razem? A no głównie Parki i klasyki takie jak nadrzecze Paryża i inne łuki.
Parc de la Villette (WEB) to dość osobliwe miejsce z kinem w kształcie kuli łodizą podwodna wierzą zbudowaną/zbitą przez ludzi, placem zabaw napędzanym na wiatraki i trawiastym mostem który się zamyka! A no i jeszcze rowerowe koło w skali chyba 50:1 wystające z ziemi też jest!
Spędziliśmy tam całkiem miłe popołudnie zakończone pogawędkami o życiu przy magdonaldowej kawie i kukurydza od Indianina uprażoną na wózku z marketu a zjedzoną w metrze!
Następne w kolejności były łuki i inne pola elizejskie gdzie zawlokły mnie Polskie Harcerki poznane w paryskim metrze. Trochę się dałem zawlec:P i tam minęło kolejne interesujące popołudnie. Odkryłem parę galerii samochodowych np. renault mercedes i jedną zbiorcza którą nazwał bym „wypas galery”. Odkryłem też że łuk po n-tym razie też potrafi zrobić wrażenia kwestia nastawienia i pogody:) Dzień zakończyliśmy kanapkami w ogrodach Lówrowych więc czegoż można od życia chcieć więcej? No chyba tylko dwóch kanapek:)
O właśnie! Wybrałem się na Paris Jazz Festival gdzie grał Leszek Możdżer wraz z kolegami trio:MOZDZER DANIELSSON FRESCO. Bardzo udany koncert tym bardziej ze udało mi się zrobić zdjęcie z Panem Możdżerem :) Festival trwa 8 weekendów z rzędu wiec pewnie jeszcze tam kiedyś ziajże, a przy okazji koło parku w którym owy festiwal się odbywał odkryłem ze jest zamek który został dopisany do mojej listy muszę to zobaczyć!
Dalej w kolejce była rozgrywka w planszówke Gra o tron u grzeska! :) najdłuższa ever nie wygrałem ale walka była zacięta. Przed grą posililiśmy się obiadem grzegorzowym oczywiście przy vinku. Po obiedzie Olgowym ciastem (przepycha!) oczywiście przy vinku a w czasie gry oczywiście przy polskich tradycyjnych potrawach :) przednio było! A wszystko uwieńczył chińczyk który przyniósł nam darmowe sushi! So veeery good:)
W międzyczasie dałem się namówić:P na piwko na moście, ale że nas przegonili, bo nie wolno pić na moście, to poszliśmy nad rzeczkę i tam sobie z widokiem na lówr mitrężyliśmy trochę cennego czasu z koleżanka Niną.
No, ale żeby nie wyszło nie kulturalnie w niedziele wybraliśmy się dość pokaźną grupą na Cmentarz Père-Lachaise (WIKI) gdzie leży wiele wybitnych osobistości jak; Chopin Edith Piaf Morison i wieeelu innych. Ciekawymi akcentami była flaga koło grobu Chopina oczywiście polska z podpisami ludzi którzy tam byli tzn tak nam się wydawało że taka idea, podobna inicjatywa koło grobu Morisona tylko ze inna, drzewo obok zostało tak oblepione gumami do żucia ze musieli je obstawić parawanem a oczywiście i tam znalazłem polski akcent. Dwa kapsle po wojakach przyklejona oczywiście tradycyjnie jak na owe miejsce gumą do żucia. Masakra :D Było gorąco więc za długo nie wytrzymaliśmy i pojechaliśmy nad rzeczkę i tum razem na drugim brzegu postanowiliśmy zrobić piknik i tak już jakoś wyszło ze zleciało do wieczora!
Podsumowując. Bardzo udane ostatnie tygodnie bardzo meczące i pouczające i oby tak dalej!
Dzięki!



























