Miały być dwie osobne notki a będzie jedna. Czemu? Bo Malin
cierpi na permanętny brak czasu z powodu kurwiliona rzeczy, które: ma,
powinien, musi, chce zrobić bądź robi. Tym oto krótkim wstępem sprostowującym
rozpoczynam pierwsza i ostatnia notkę w lutym 2014 roku.
Jest godzina.. po 23. 26 lutego dwatysiaceczternastego roku.
Siedzę i chciałem czytać kolejny artykuł o helu i jego właściwościach w
odniesieniu do zastosowań w wysoko temperaturowych modułowych reaktorach
jądrowych. Jednak zmęczenie oczu jest tak duże, sprawność z jaką wiedza ta była
by przyswajana, a raczej jej brak nie pozwoliła mi tego kontynuować. Postanowiłem wiec napisać coś co miałem
napisać już od daaawien dawna.
„Malin jest mądrzejszy o kolejny rok głupoty”
Mateusz Malin Malicki
Tym razem jest to już okragły 25 rok, a miał on miejsce
dokładnie miesiąc temu.. tyle zwlekałem z ta wiadomością, świadomie?
Podświadomie? Nie wiem. I chyba nikt się nie dowie. Bo jak? Skoro ja nie wiem
:>. Z tego zakurzonego i skromnego miejsca chciałem podziękować wszyyystkim!
Dosłownie wszystkim których poznałem w ciągu tego roku, a jak wiemy działo się
dużo i poznało się mnuustwo ludzi. Wszystkim którzy naruszyli moja przestrzeń
przez cale te 25 lat. Wszystkim którzy
pomimo wielu problemów, mojej ortografii, mojej składni, niekonsekwencji i
wszędobylskiego nierozgarnięcia w wielu kwestiach byli sa i pewnie będą gdzieś
obok pomagali malinowi kształtować świat wedle jego uznania !! W szczególności
jestem wdzięczny skromnej grupce przyjaciół którzy byli na jeszcze
skromniejszym przyjęciu i za prezenty,
ciepłe słowa, WOREK CEBULI *.*! i FILM!! Jest niesamowity i naprawdę najlepszy
na świecie! Wiem że wiele osób chciało się do niego przyłączyć, a ostatecznie
się nie udało szkoda ale to zrozumiałe że obowiązki czasami nie pozwalają na
tak niewątpliwe przyjemności jak wymyślenie historyjki dla malina :D. Każda z
wypowiedzi była perfekcyjnie zajebista, a zaskoczyły mnie chyba najbardziej
zdjęcia archiwalne, koń Rafał i filmy z zagranicyJ
:*!
Imprezka sama w sobie chyba się udała. Myślę, że każdy
zgodzi się, że gwoździem programu stał się: Oktofikoł (Katarzyna W. Blażej
Malin) :D Cały czas mam go zamrożonego ^^ .
Przypomnienie redakcji: jajecznica z cebulą i łososiem nie
może być dobra jak doda się do niej Camembert.
No ale starczy już o tych przyjemnościach. Teraz trza pisac
o reszcie przyjemności. W tym miesiącu zaś udało mi się spotkać arcy
interesujące osoby. Obserwować gwiazdy w pokoju. Nie wyspać się od mrozu i
jeszcze parę ciekawych rzeczy mi się udało,
ale nie o tym.
Odwiedziłem Pari! Spędziłem z szanowna koleżanką S. Tydzień
w pięknym brudnym mieście. Moim głównym celem było spotkanie się z ludźmi, jak
zwykle, no i się udało ! Może nie ze wszystkimi bo co poniektórzy się chowali w
sklepie przed moją skromną osobą :P ale większość „zaliczyłem”. I wiecie co? Dzięki
tym ludziom Paryż zawsze będzie mi się dobrze kojarzył i wywoływał uśmiech. Nie
ajfle notredamy czy inne lówry. To jest naprawdę tak mało istotne a ludzie maja
takie ciśnienie żeby akurat Tam być, że zaczynam się zastanawiać nad tym
fenomenem chyba jakiegoś ciśnienia na swojego rodzaju Fejm? Czy coś. Whatever..
Celem Koleżanki S. było oczywiście głównie zwiedzanie! No i
gitara bo pare miejsc sobie z chęcią przypomniałem, Musse d’orsay *.* (tylko
zegar:P ), pare niestety musiałem sobie przypomnieć Luwr L ( tłumy), a w
niektórych i ja byłem po raz pierwszy np. szczyt Notre Dame! Naprawdę zajebisty
widok J.
No i to tak pokrótce co i jak. Dodatkowo w miedzy czasie
jeszcze odbyłem mnóstwo rozmów egzystencjonalno moralnych zahaczających o
refleksje życiowe, ale to mało interesujący temat na pisanie. A w szczególności
jak robi się to pół przytomnym od zmęczenia z taką skłądnią gdzie trywialne
problemy stają się trudne do zrozumienia i wymagają od czytelnika nieco
wysilenia się i co najważniejsze
znajomości specyfiki autora. Nie wiem czy ktoś spostrzegł, ale to co ja
pisze w miare ok czyta się tylko osobie, która nawykła do tego „stylu” albo
mnie troche zna. Jak nie zna to ma prze.. problemy.. J (niektórzy może pamiętają
historie pierwszego zacnie zajebistego przecinka na moim pierwszym blogu)..
Poniżej fotki po tym jak sie nad nimi poznęcałem :) Zauważyłem, że zaleznie od tego przy jakiej muzyce obrabiam fotki taki mają one wydźwiek :) dzisiaj był to zespół Dubska.










