Od całkiem niedawna bo od początku
maja zacząłem tudzież nad wyraz można stwierdzić że powróciłem
dobiegania. Minęły już 2 miesiące, wiec stwierdziłem, że może
opisze moją przygodę z bieganiem jak to idzie a raczej biegnie
W samym bieganiu filozofii nie ma, idę
do parku robię kółeczka i inne wzorki na mapkach endomondo i jest
wynik. Jeśli chodzi o dystanse i średnie prędkości to staram się
je zwiększać choć ostatnio dobiłem do średniej ponad 11km/h,
która w zupełności mnie zadowala, teraz tylko utrzymać tempo ze
zwiększaniem dystansu. Zacząłem od 5-7 km i zwiększając o 1-2
dobiłem do 15 km i na tym dystansie postanowiłem trochę zostać
ponieważ kolana stwierdziły że to nie najlepszy pomysł i musiałem
trochę odpuścić..
Zaobserwowałem
ze 2 treningi na tydzień są lepsze niż 3, i że trzeba jeść
a tak już w ogóle poza konkurencjom jest miód. Miód jest dobry!
No, ale do moich kolan i niedawnej
małej kontuzji przyczyniły się buty, którymi była najtańsze
buty z decatholnu jakie tylko można znaleźć. Te buty były ok żeby
sprawdzić czy się wkręcę w bieganie i żeby nie wydawać mnóstwa
pieniędzy na zachciankę. Jak już się wkręciłem stanowczo
przestały wystarczać.. Odciski wspomniane stawy i inne nieciekawe
rzeczy, wiec zacząłem się rozglądać za butami. No i tu zaczyna
się cała osobna historia. Nie miałem pojęcia jak skomplikowane w
swej prostocie może być kupowanie butów do biegania. Pomijając
rodzaj stopy, wagę biegacza, dystans i częstotliwość biegania,
powierzchnie dominująca po jakiej biegamy, sam dobór rozmiaru mnie
zniszczył i w życiu bym nie kupił sobie dobrych butów bez pomocy
pana w sklepie. No way!
Znalazłem dwa sklepy w których były
moje upragnione New balancy w paris. Udałem się do jednego, coś
jakby decathlon tylko inny, super market dla sportowców.
Przymierzałem chyba z godzinę różne buty w tym moje upatrzone
N-ki, ale nic mi nie leżało. Na zajutrz poszedłem z Michałem do
innego, znalezionego na drugim końcu miasta ‘sportowego’.
Wchodzimy, a tam mały sklepik z tylko jednym sprzedawca.
Podchodzimy do półki z butami, a koleś podchodzi do nas.
Pyta po francusku czego nam trzeba a my ze lepiej będzie jak się dogadamy po angielsku.
Zaczyna gadać po angielsku, a my zaczynamy go rozumieć i tak się zaczęło.
Generalnie wyjaśnił mi że te buty co sobie upatrzyłem są nie dla mnie bo: jestem za ciężki, za dużo/często biegam jak na nie i zakup ich nie jest dobrym pomysłem. Polecił mi buty Mizuno, w życiu o nich nie słyszałem, ale jak japońska firma to nie może być zła wiec spróbowałem. Akurat miał model przeceniony o 30 euro bo kolory z zeszłorocznej kolekcji były wiec czemu nie. Wkładam na nogi zawiązuje no i pasują!! Nr 44 , idealnie, obniżka i pasują, no git! Przeszedłem się itd.
Podchodzimy do półki z butami, a koleś podchodzi do nas.
Pyta po francusku czego nam trzeba a my ze lepiej będzie jak się dogadamy po angielsku.
Zaczyna gadać po angielsku, a my zaczynamy go rozumieć i tak się zaczęło.
Generalnie wyjaśnił mi że te buty co sobie upatrzyłem są nie dla mnie bo: jestem za ciężki, za dużo/często biegam jak na nie i zakup ich nie jest dobrym pomysłem. Polecił mi buty Mizuno, w życiu o nich nie słyszałem, ale jak japońska firma to nie może być zła wiec spróbowałem. Akurat miał model przeceniony o 30 euro bo kolory z zeszłorocznej kolekcji były wiec czemu nie. Wkładam na nogi zawiązuje no i pasują!! Nr 44 , idealnie, obniżka i pasują, no git! Przeszedłem się itd.
A Pan się mnie pyta jak tam. Ja mówię ze no chyba dobrze jak dla mnie są ok, ale ja się nie znam. Mogę dotknąć buta? Zapytał. Ja na to że oczywiście. Wymacał mi buta na nodze i stwierdził ze za małe.. no mówię chyba se jaja robi, tyle miejsce pomiędzy palcami, a końcem buta, a on, że za małe. Mówi ze 44.5 były by idealne. Ale nie ma ich w obniżonej cenie. Noto ładnie, pomyślałem, 30 E więcej za kolory z tegorocznej kolekcji .. Face palm.
Powiedział żebym przymierzył i zobaczył różnice. Faktycznie były jak by deko jeszcze bardziej zajebiste. Pytam się go dlaczego, a on mi walnął wykład jak to stopa pracuje w bucie i się naciąga i but się kurczy i sprężynuje i w ogóle WOW! Pytam się go czy biega. A on z mina bitch please, stwierdził ze parę maratonów przebiegł, ale teraz to już krótsze dystanse, koło 20 km robi, bo lata nie te i czasu nie ma i że zazwyczaj w sklepie jak ten mogę się spodziewać że obsługa to raczej biegająca jest. Na koniec widział, że nie widzi mi się to 30 euro więcej i byłbym skłonny wziąć te mniej zajebiste, a tańsze. I tutaj stało się cos niesamowitego. Pan stwierdził ze w drodze wyjątku sprzeda mi te nowe w cenie starych, żebym miał lepsze buty!! No po prostu szapoba :D rozwalił nas tym z Michałem i wziąłem je czym prędzej żeby się nie rozmyślił!
Po wyjściu stwierdziliśmy z Michałem
że może Pan myślał ze jesteśmy jakimiś zagranicznymi
recenzentami sklepów sportowych, którzy udają że nic nie wiedza i
sprawdzają kompetencje sprzedających, albo co. No nie wiem, ale
zaskoczony i pełen radości jakiś miesiąc temu nabyłem nowe buty
do biegania Mizuno.
Od tamtej pory odciski znikły, kolana
są odciążone, a biega się po prostu zaaajebiście.
Wiec buty mają znaczenie!
Wiec buty mają znaczenie!
Bieganie jest fajne, Biegać!
Ciekawostka ze stołówki. Miseczka
śliwek zalanych syropem jest dobra wiec ją wziąłem, ale nie
spodziewałem się że ten syrop to będzie coś jak nalewka! I
pracuj tu.. :)
Też mam nowe butki biegowe, może podczas ich wybierania nikt nie otoczył mnie taką atencją jak Ciebie, ale rzeczywiście - buty dedykowane 'do biegania' to zupełnie inna bajka niż adidaski na każdą okazję :)
OdpowiedzUsuńA jakie masz?
UsuńA ja czekam aż wrócisz do Krakowa i będę miała motywację coby zacząć biegać, bo sama to tak jakoś nie mam weny :P
OdpowiedzUsuńspoko :) zrobimy wene, nie bój nic:)
Usuń