niedziela, 26 maja 2013

Arts et Métiers

Niedziela rano, kolejny dzień gdzie postanowiliśmy coś zobaczyć. Tym razem Ja stwierdziłem idziemy do czegoś niestandardowego. No i kto mnie zna nie zdziwi się że dzień wcześniej po wpisaniu w google Paris steampunk pierwsze linki musiałem odwiedzić okazały się naszym przeznaczeniem na niedziele, a co w nich było..


 












Stempunk 'owa stacja metra Métro Arts et Métiers (WIKI, MAP) Przemalinowa stacja ma trybiki jest pseudo miedziana a zamiast reklam ma okrągłe „okna” z podświetlanymi stmatycznymi makietami surrealistycznych latających lodzi mechanicznych mostów itp. Jak dla mnei to poneikad się solidaryzowałem ze śpiącym tam bezdomnym bo tak fajna ze mógłbym mieć tak w domu, zresztą prawie jak moja półka z centralnego w pokoju lecz i w tym przypadku prawie robi nie małą różnice.
 
Kolejna rzecz, może nie bardziej interesująca z mojego punktu widzenia ale na pewno bardziej turystyczna to tytułowe Muzeum nauki i techniki Arts et Métiers (WEB, MAP, WIKI). Miejsce jak wiele w Paryżu wręcz magiczne a szczególnie dla młodego inżyniera i amatorskiego fascynata trybików kabelków i innego tego typu stuff'u. Po wjechaniu na 2 piętro, ponieważ zaczyna się zwiedzanie od 2 pietra a następnie schodzi się w dół (to już świadczy że jest to przemyślane i jakiś inżynier maczał w tym palce), natrafiliśmy na film w 3D i całkiem interesującą ekspozycje dawnych przyrządów do liczenia rysowania ważenia obserwowania, globusów jak i zegarów, generalnie wiek eksponatu ma dość szerokie spectrum ale no są to raczej rzeczy nowożytne mnie rzuciły się w oczy przyrządy do obliczeń Newtona.

Dalej na naszej drodze stanęły nam moim zdaniem destylarki zostawione we Francji przez starożytnych polaków, a tak naprawdę to nie wiem co to, nie przełamałem się żeby wnikliwie przebadać tabliczkę obok, uznałem ze moje domysły mi wystarczą. Jak widać na zdjęciach na pewno daleko prawdy nie byłem!

Następnie przebrnęliśmy przez rożnego rodzaju zegary instrumenty przędzalnie prasy drukarskie i naprawdę wszelkiego rodzaju urządzania do wszystkiego, no i oczywiście przesiledziliśmy ich ewolucje na przełomie wieków. Bardzo fajna sprawa i naprawdę jest co oglądać! W końcu doszliśmy do działu Energii! No i tu było już w ogóle całkiem fajnie. Model elektrowni jądrowej z podświetlanymi częściami ^^ panele słoneczne i wiatraki młyńskie, interaktywne prądnice, przekrój przez rozwój produkcji energii jak i jej pożytkowania, np. jak zmieniały się żarówki przez lata. Dla mnie oczywiście ta część muzeum wydała się najciekawsza, ale to gównie z racji, że no można powiedźcie na temat szeroko pojętej Energi trochę się słyszało tu i tam.
Kolejną rzeczą która na nas czekała były maszyny latające, pociągi, samochody, rowery i szeroko pojęty transport. Mi z racji zapędów Steampunkowych podobał się w szczególności, jak ja go nazwałem stealth z papieru ^^ no i atrakcja końcowa czyli kościół, który został zaadoptowany na hangar starych aeroplanów/automobili z zacięciem, Steampunku! Bardzo klimatyczne miejsce i każdego fana tej subkultury, zchęcam do odwiedzania tej cześć wystawy.
 No i tak minęła nam Niedziela z zacięciem Steampunku.  




 


 











niedziela, 19 maja 2013

Centre Pompidou PL

Zeszłej niedzieli wybrałem się w kolejne klasyczne miejsce do zwiedzania Paryża. Mowa o Centre Pompidou ( WEB WIKI  Map ) patrz: muzeum sztuki nowoczesnej, ale najpierw krótka opowiastka z polskim akcentem i iście baśniowym zakończeniem.
Mianowicie upewnieni ze muzeum otwiera się o 9, zebraliśmy (Ja Michał i Grzegorz) śiły by wstac rano  i po 9 już stanęliśmy u bram owego centrum ale nie po to by wejść, ale by ucałować przysłowiowa klamekę, a w tym wypadku czujnik ruchu, ponieważ nasz wywiad zawiódł i muzeum jednak od 11. Nie załamując się przeciwnościami losu podążyliśmy w poszukiwaniu kawiarni. Mineliśmy Starbucksa, ale i ceny nie te i jakoś mało parysko było w środku, więc szukamy dalej. Po drodze znaleźliśmy rower wystający ze ściany i bezdomnego, ale i przypomnieliśmy sobie o reklamie jaką widzielismy idąc do muzeum 'kawa przy barze 1 Euro' stwierdziliśmy ze to bardzo polska reklama i że my jako Polacy się skusimy bo jak mawiali starożytni Polacy: co taniej to taniej. Naradzając się chwile przed w/w kawiarenką, jest! Wiemy kto co chce, no i zamawiamy, po francusku rzecz jasna bo przecież jerzyki się zna.. w międzyczasie ja rzuciłem „zapytaj czy można karta płacić” i nie powiem zaskakując mnie, barman z wdzięcznym uśmiechem odpowiedział po polsku „nie chłopaki tylko gotówka”. My lekko, albo i mocno zaskoczeni, ale z uśmiechami podziękowaliśmy i poszliśmy znaleźć bankomat wróciliśmy wypiliśmy kawkę i ruszamy dalej. Przed Pompidou są oczywiście pamiątki no i tam spędziliśmy dodatkowo dobre 20min. W tym momencie dochodzimy do cześć baśniowej, choć to baśń bardziej z Sapkowskiego, albo Pilipiuka niż z powszechnie znanych Braci Grimm, ale.. zauważyliśmy w dziurze pod Pompidou pantofelek ówczesna 'szpilkę', która pewnością zgubiła jakaś księżniczka. Fakt był on nieco sfatygowany itd. ale sam fakt jak można zgubić buta na chodniku.. =.=' nie jestem znawcą, ale no na taniego nie wyglądał. Nie jest to jakiś dziwny fakt, szczególnie tu, ale wywołał on u mnie uśmiech to też postanowiłem o tym wspomnieć.
Po wejściu do Muzeum zdobyciu darmowych biletów okryciu TA-DAM wjechawszy rurą do pierwszej galerii zostałem zaskoczony wielką konstrukcją z miedzianych rurek i płyt. Odezwał się we mnie duch ojczyzny i z genetycznie wbudowanym kalkulatorem skupu złomu zacząłem przeliczać rzeczywista wartość eksponatu, ale wtem, rozproszył mnie inny, którym było wielkie białe płótno, jakieś 6x5 m, z czerwonym akcentem i szarymi liniami. Ten krótki opis dwóch eksponatów to zarys w 'pigułce' tego co można odkryć pokonując kolejne ruchome stopnie klatki schodowej owego centrum sztuki. Muzeum samo w sobie doże, nowoczesne i bardzo intrygantce. Cytując klasyków „no na trzeźwo to ciężko” było by to ogarnąć, ale My spróbowaliśmy. Eksponaty naprawdę mają tak szerokie spectrum, że Ja tego nie ogarniam, od czysto fizycznych zabawek z optyką i sznurkami poprzez klasyczne grafiki, szkice, rzeźby, kompozycje artystyczne, aż do pokoi w których puszczane są fajerwerki od tyłu z 'techniawskim' podkładem muzycznym, a kończąc na eksponatach w stylu- krzesło. No jak na dawnych bazarach wszystko tam jest, żebyście mnie źle nie zrozumieli, naprawdę interesujące rzeczy można tam znaleźć i dosłownie dla każdego coś miłego. Ja, że za muzeami nie przepadam to jakoś tak szybciej przemykałem poprzez poszczególne pokoje z aparatem pstrykając nierzadko zdjęcia z głupa, ale co poniektóre eksponaty zainteresowały mą skromna osobę bardziej i nawet w zadumę popadałem. Fajne w tym jest to, że widać, że każdego interesuje coś innego i że tam on to znajdzie. A przynajmniej jest szansa że w coś się wstrzeli. Generalnie miejsce do zwiedzania polecam, ale należy być przygotowanym na Nie Konwencjonalne podejście do Wszystkiego, i niekoniecznie starć się zrozumieć a bardziej po prostu może zobaczyć co autor miał do przekazania. No ale ja się nie znam.






















środa, 8 maja 2013

Pikniki i reszta Paryżowego świata

    Tak więc wróciłem do Paris a dokładnie do Antony.




Od razu z grubej rury zostałem zaatakowany piknikiem w „moim parku dobiegania” (WEB, WIKI, MAP), do czego na początku podszedłem z niechęcią, bom leniwy, ale koniec końców odbyło się bardzo udane spotkanie, a czas został mile zmitrężony






Przysmaków mieliśmy jak zwykle, czyli za dużo, a były i tosty francuskie i sałatka i pieczeń z suszonymi pomidorami i galaretki i wino, po porostu no wsio. Po jedzeniu karty i obserwowanie azjatyckiej cześć społeczności francuskiej podczas gdy oni puszczali Latawiec w postaci Super Kungfu Pandy z peleryną ^^ . Latawiec świetny, a i oni wiedzieli jak się puszcza takie cuda naprawdę, pierwszy raz w życiu widziałem żeby latawiec latał tak wysoko. Pełen podziwu jestem i nawet postanowiłem, że kiedyś spróbuje sobie puścić w jakimś doborowym towarzystwie :)

No generalnie wyleniuchowaliśmy się i na tym skończył się „powitalny” piknik paryski na którym obecni byli Olga Filip Grzesiek Michał no i Ja. Oby pogoda pozwoliła na czesterze tego typu wypady! Dzięki!

Następnie, od poniedizału zacząłem staż w Grupie badawczej. Miejsce prześwietne, ludzie mega, stołówka tania no pracować nie umierać chciało by się parafrazować klasyków, ale.. jak to ja, zatrułem się w drugi dzień chyba na stołówce no i 2 dni przeleżałem stękając jak to mi źle i niedobrze i jaki to ja jestem pokrzywdzony przez los. Skąd wiem ze się zatrułem bo moja współstazystka miała podobne objawy, więc raczej chyba coś ze stołówki nam zaszkodziło, ale to takie 1-2 dniowa przygoda teraz po 2 tygodniach jedzenia tam wsio ok więc może to i nie to tylko jakiś mega przypadaek? No nie wiem. Up to now is ok so.. great! Co do samego stażu. Mogę, co zresztą czynie, naprawdę dużo się tu nauczyć. Ekipa jest bardzo ogarnięta i otwarta, a co najważniejsze chętna do pomocy. Do tej pory nie mam żadnych zastrzeżeń tym bardziej że mamy swoją lodówkę i ekspres do kawy ^^ a mój komputerek ma Intel xeon inside, więc bardzo mi się przyjemnie symuluje te reactory ;P
 





Co by wyczerpać ciekawsze tematy z ostatnich 2 tyg. to napisze jeszcze, że zacząłem chodzić do miejsca zwanego Polyglot club'u. Wiem ze wielu z was się uśmiechnie i pomyśli jaki z Malina poliglota :D ale nie o to biega. Bardzo pozytywne miejsce gdzie idzie spotkać ludzi mówiących w 8 językach, ale też takich, którzy mówią w jednym plus dwa wymarłe ^^ wiec bywa zabawnie.. a podszlifować angielski czy nauczyć się francuskiego można w całkiem przyjemnej atmosferze. Miejsce jest dość ciasne, co sprzyja poznawaniu nowych ludzi, więc tak też czynie na lewo i prawo. Co kto i skąd opisze innym razem, ale moje spostrzeżenie na szybko jest takie, że: co by nie było co by się nie działo, zawsze warto poznawać nowych ludzi bo nigdy nie wiesz czym cie zaskoczą.
A no i staram sie wrócić do czytania  klasyków:> 
Tym optymistycznym akcentem kończę moje nadrabianie pseudo zaległości.
Jak się coś wydarzy to będę pisał i marnował wasz cenny czas na te pierdoły.